Nie problemem jest gig economy. Problemem jest to, że instytucje społeczne wciąż próbują ją traktować jak wyjątek, a nie normę.
Pokolenie pracy projektowej nie funkcjonuje już w logice stabilnego zatrudnienia. Freelancer, konsultant, specjalista IT czy twórca usług cyfrowych często pracuje w rytmie kontraktów, a nie w rytmie miesięcznego wynagrodzenia. Rynek nagradza kompetencję i elastyczność, ale nie gwarantuje ciągłości dochodu.
Tradycyjny system ubezpieczeń społecznych, w tym model zarządzany przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych, powstał w realiach gospodarki industrialnej - w świecie, w którym praca miała przewidywalny, liniowy charakter.
Tymczasem współczesna gospodarka coraz bardziej przypomina mozaikę krótkotrwałych relacji ekonomicznych. Człowiek może być jednocześnie wysoko produktywny zawodowo i socjalnie narażony na niestabilność.
W Europie trwa powolna dyskusja o nowych modelach ochrony osób pracujących poza klasycznym etatem, inspirowana kierunkami polityki społecznej kształtowanymi w ramach European Union. Szczególnie widoczny jest problem pracy platformowej i projektowej.
Najciekawsze pytanie nie brzmi jednak: jak opodatkować gig economy?
Pytanie brzmi: co właściwie chcemy ubezpieczać - pracę czy życie?
System składek powiązanych wyłącznie z aktywnością zawodową działa dobrze w świecie stabilnego zatrudnienia. W świecie pracy nieregularnej może tworzyć lukę bezpieczeństwa między projektami,- nawet przy wysokich kwalifikacjach pracownika.
Oczywiście pojawia się argument odpowiedzialności indywidualnej - że to jednostka powinna zarządzać swoim ryzykiem ekonomicznym. To ważny głos w debacie. Ale gig economy zmienia definicję ryzyka. Ryzyko nie polega dziś na braku pracy, lecz na jej nieprzewidywalności.
Być może przyszłość systemów ubezpieczeń społecznych nie będzie polegała na idealnym powiązaniu składki z konkretnym dochodem. Być może będzie to model hybrydowy - łączący odpowiedzialność indywidualną i solidarność społeczną.
Bo największym wyzwaniem współczesnych systemów zabezpieczenia społecznego nie jest automatyzacja czy technologia. Największym wyzwaniem jest pytanie, czy instytucje publiczne potrafią jeszcze chronić człowieka w świecie, w którym praca przestała mieć jeden, stabilny kształt.
Może więc w XXI wieku luksusem nie będzie bogactwo.
Może luksusem będzie przewidywalność jutra.
A Ty jak myślisz - składka powinna być liczona od pracy czy od życia?
Autor: mgr Karolina Pipczyńska – właścicielka Instytutu Wsparcia Prawnego Przedsiębiorstw LexBiz, doradca prawny wspierający przedsiębiorców i kancelarie prawne. Specjalizuje się w prawie cywilnym, prawie pracy oraz ubezpieczeniach społecznych, łącząc wiedzę prawniczą z praktycznym podejściem do biznesu. Prowadzi szkolenia dla firm i instytucji, przekazując prawo w sposób zrozumiały i użyteczny, aby klienci mogli podejmować świadome decyzje i rozwijać biznes w poczuciu bezpieczeństwa.
Dodaj komentarz
Komentarze